W klasie I LO odbył się wyjątkowy – i momentami całkiem zabawny – „Sąd nad Antygoną”, który zamienił zwykłą lekcję polskiego w prawdziwą salę sądową rodem ze starożytnej Grecji. Uczniowie nie tylko przygotowali argumenty oskarżenia i obrony, ale również zadbali o niebanalne stroje: pojawiły się greckie tuniki, opaski, a nawet kilka imponujących „tog”, które mogłyby konkurować z garderobą samego Kreona.
Największe wrażenie zrobiły jednak brawurowe i spektakularne wystąpienia oskarżycieli i obrońców. Jedni z pasją wykazywali, że Antygona złamała prawo, drudzy z równą energią przekonywali, że zrobiła to w imię wyższych wartości. Argumenty fruwały w powietrzu niczym greckie pioruny.
Prawdziwą gwiazdą rozprawy okazał się Tejrezjasz, który pojawił się w absolutnie fenomenalnej, pomysłowej kreacji. Jego kostium – połączenie antycznej tajemniczości i szkolnej kreatywności – przyciągał wzrok, a sposób, w jaki przedstawił swoje proroctwa, mógłby zawstydzić niejednego zawodowego aktora. Publiczność słuchała z zapartym tchem.
Świadkowie gubili fakty, oskarżyciele łapali ich za słowa, a obrońcy wykazywali się kreatywnością godną najlepszych retorów. Dyskusje chwilami brzmiały jak debata filozoficzna, a chwilami jak… żywiołowa rodzinna narada.
Lekcja okazała się świetną okazją, by zrozumieć konflikt między prawem boskim a państwowym, ale też poćwiczyć wystąpienia publiczne, pracę w grupie i aktorską odwagę.
Całość zakończyła się symbolicznym ogłoszeniem wyroku — nieco kontrowersyjnym, ale jak wiadomo: w sądzie (nawet szkolnym) nie może zabraknąć emocji i dyskusji.
Kto by pomyślał, że Sofokles może wywołać tyle śmiechu, adrenaliny, refleksji i… zachwytów nad kostiumami?
Barbara Nowak














